A dlaczego warto tu dotrzeć? Powodów jest wiele, zacznijmy jednak od początku. Po pierwsze restauracja utrzymana jest w konwencji – którą tak uwielbiam w Apulii – wskrzeszania ducha miejsc, które popadły w ruinę i zapomnienie, a stanowią niezaprzeczalną cząstkę historii i tradycji tego terytorium, gdyż mieści się w odrestaurowanych niedawno wnętrzach dawnej fabryki wina. Po drugie, stawia na współpracę i waloryzację pracy miejscowych dekoratorów wnętrz, prezentując wyłącznie lokalny design (m.in. oświetleniowy), co doskonale komponuje się z tak fascynującą we Włoszech „regionalnością” (albo raczej dumą z przynależności do konkretnego regionu).
![]() |
| Każdy element wystroju w „XFood” różni się od siebie: szklanki, kieliszki, talerze, stoły, krzesła – nic nie jest tu do pary |
Po trzecie, jak już wspomniałam wcześniej, XFood zaadoptował świadomą filozofię inności, która przejawia się zarówno w menu (tylko kilkanaście propozycji dań, jednak zmieniających się z tygodnia na tydzień), w wystroju (każdy stół, krzesło, talerz, kieliszek, każda szklanka i sztućce są z innego kompletu), czy też w doborze personelu (zatrudnia również osoby niepełnosprawne). Po czwarte, dla swoich klientów – pasjonatów bazarów i pchlich targów, restauracja przewiduje możliwość odsprzedania jakiegokolwiek elementu wystroju wnętrza, który szczególnie trafi w ich gust (w końcu nie ma obawy, by coś się zdekompletowało). Po piąte, wracając do domu, już po kolacji, można też zaopatrzyć się tu w wystawione na sprzedaż w wiklinowych koszach przedniej jakości warzywa i owoce (te same, z których przygotowuje swoje kreacje tutejszy chef, wychodząc raz po raz z kuchni i pokazując się gościom w czasie dokonywania wyboru tego najwłaściwszego bakłażana – flagowego składnika apulijskich dań).
![]() |
| Kolację można zjeść w designerskich wnętrzach lokalu albo na tarasie z widokiem na ogródek pełen roślin aromatycznych |
Po szóste, dojdźmy w końcu do kuchni, która w myśl panujących obecnie trendów kulinarnych jest i tutaj koniecznie sezonowa oraz lokalna: przy czym finezyjna ale jednak prosta, tak aby nie zatracił się żaden z kluczowych smaków Apulii. Wyliczankę – że po siódme – zakończę na elegancko oświetlonym tarasie, gdzie odbywa się całość spektaktu kulinarnego w XFood, oczywiście wśród zapachu bazylii, rozmarynu i mięty, rosnących w ogrodzie tuż u stóp restauracji. Dla miłośników „inności” (ale nie tylko), to restauracja warta zrobienia każdych dodatkowych kolometrów.





