Blog posts

Pielgrzymi w Apulii, czyli “pappamusci”

Pielgrzymi w Apulii, czyli “pappamusci”

Włochy, włoskość, podróże

„Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi” (Boże Narodzenie z rodziną, Wielkanoc z kim chcesz) – to włoskie przysłowie usłyszałam po raz pierwszy zaraz po przyjeździe do Italii. Święta Wielkiej Nocy zbliżały się akurat wielkimi krokami i dość powszechne było wśród poznanych mi Włochów snucie planów z kim i gdzie je spędzić. Przez następne lata, każdą kolejną Wielkanoc spędzałam we wciąż to innych miejscach Włoch i w różnym towarzystwie. Najmocniej zapadły mi jednak w pamięć święta w Apulii, w miejscowości Francavilla Fontana.

prima
Pielgrzymi na uliacach miejscowości
To za sprawą tzw. „pappamusci” (tak nazywa się w miejscowym dialekcie pielgzymów), którzy pojawiają się na ulicach miasteczka wieczorem w Wielki Czwartek i w przedpołudnie Wielkiego Piątku. Ich widok robi wrażenie: odziani w białą długą szatę, w zakrywających twarz kapturach, bosi, przemierzają obrany szlak, spoglądając na świat przez wycięte w suknie otwory na oczy. Swoją pielgrzymkę odbywają w milczeniu, zawsze w parach, odwiedzając jeden po drugim siedem kościołów w miejscowości. Gdy drogi zmieniających się w modlitwie przez ołtarzami kolejnych dwójek „pappamusci” skrzyżują się, pozdrawiają się nawzajem specjalnym rytuałem.
 k
„Pappamusci” wśród samochodów
w Wielki Piątek

Pod habitem pielgrzyma może skryć się każdy kto czuje taką potrzebę lub ma ku temu specjalną intencję. Są tacy, którzy powtarzają swoją pielgrzymkę niezmiennie przez lata. Coroczne przypomnienie tej średniowiecznej tradycji cieszy się dużą popularnością wśród miejscowej ludności. Tysiące osób gromadzą się na ulicach, by przyglądać się temu niecodziennemu jak na XXI w. widokowi. Francavilla Fontana to jedno z niewielu miejsc we Włoszech, gdzie zwyczaj celebrowania pamięci o pielgrzymach jest nadal tak bardzo żywy. I o ile spotkanie z nimi w wielkoczwartkowy wieczór, gdy ruch samochodów w centrum jest wstrzymany, może przywołać na myśl świat sprzed kilkuset lat, tak już w Wielki Piątek rano zderzenie z dzisiejszą rzeczywistością jest bardziej ewidentne. Sylwetki „pappamusci” wyłaniają się wolno z robiącego ostatnie sprawunki rozgorączkowanego tłumu i kontynuują swoją pielgrzymkę po ulicach, wśród omijających ich samochodów: w tak samo powolnym tempie jak wieki temu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *