Blog posts

Agroturystyka Il Gorgo – jedno z tych miejsc, które opowiadają historie

Agroturystyka Il Gorgo – jedno z tych miejsc, które opowiadają historie

Lifestyle, Slow & Eko, Włochy, włoskość, podróże

Historie opowiadane przez miejsca, w tej chwili właśnie tego szukam w podróżach. By od pierwszego momentu po przyjeździe gdzieś tam, gdziekolwiek, usłyszeć od razu cichy szept murów, które zdradzają mi nieśmiało sekrety tego, co wydarzyło się w ich wnętrzach lata lub nawet wieki temu. Toskańska Agroturystyka Il Gorgo sprawiła, że doświadczyłam tych tajemnic niemalże od razu.

Zaraz po wyjściu z samochodu, przemówił do mnie chyba każdy z tutejszych zakątków. Masywne drewniane drzwi w kolorze skradającej spojrzenie czerwieni, na zewnątrz głównego budynku, okazały się wizytówką stolarskiego fachu właścicieli posiadłości. Przy tych drzwiach pozowała mi później do zdjęć wiekowa już kotka Nina, która pomimo upływu lat, nie straciła jednak zainteresowania pojawiającymi się wciąż nowymi gośćmi w jej domu. 

Od pierwszego „usłyszenia” pokochałam też, oczywiście, historię tutejszej jadalni, w której kiedyś znajdowała się obora. Celowo pozostawione jej ślady przypominają dziś o poprzednim życiu tego miejsca. Surową przestrzeń ubarwia stara maszyna o intensywnym niebieskim kolorze, zbierająca zaciekawione spojrzenia turystów pijących o poranku obowiązkowo gorące o tej porze roku cappuccino.

Jesień w Toskanii jest szczególnie piękna. Ciepłe jeszcze słońce przebija się przez burzę różnobarwnych liści, które ostatkiem sił trzymają się gałęzi drzew. Te, które już spadły, ścielą kolorowy, szeleszczący dywan, otaczający przygotowany już do zimy pusty basen, wokół którego latem toczy się codzienne życie gości agroturystyki „Il Gorgo”. Oczarowana odcieniami żółci i pomarańczy, zatrzymałam wzrok na przepołowionym czerwonym owocu granatowca, który leżał na drewnianym stole. Mieszkańcy Apulii mówią, ze przynosi szczęście i obdarowują się nim na znak życzeń obfitości.

Podróżując, z jednej strony nastawiam się wciąż na nowe odkrycia, ale też lubię poczuć od pierwszej chwili pobytu, że znów jestem „u siebie”, w miejscu, które odbieram jako moje. To nieistotne, że często w zupełnie nieznanych mi okolicznościach. Wystarczy po prostu, że to jakiś tam kolejny „mój” dom, nawet jeśli tylko przez krótką chwilę. Chociażby i jeden dzień, jak w przypadku mojego ostatniego toskańskiego wyjazdu. Agroturystyka Il Gorgo sprawiła jednak, że nawet przez ten ulotny moment byłam tu „u siebie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *