Blog posts

Anegdoty o miejscach znanych: Circus Maximus

Anegdoty o miejscach znanych: Circus Maximus

Włochy, włoskość, podróże
Przejeżdżam przez centrum Rzymu codziennie. I jeśli akurat nie leje okrutnie lub nie ma dzikich korków, cieszę się bardzo na tę drogę. W porannym słońcu przyglądam się Wiecznemu Miastu zza ciemnych okularów, przeciskając się na mojej ukochanej Vespie (co ja bym bez niej zrobiła!) pomiędzy rozpychającymi się samochodami. Najbardziej lubię ten moment, gdy z Awentynu zjeżdżam w kierunku Circo Massimo (Circus Maximus), zostawiając po lewej stronie miejski ogród różany (Roseto Comunale). W maju roztacza on woń, która potrafi rozbudzić zmysły nie tylko tzw. nosów, tworzących nowe bukiety perfum z najwyższej półki. Ja też poddaję się jej z rozkoszą i wiozę ją jeszcze przez kilka chwil ze sobą. Ale w międzyczasie rzucam już okiem na Circus Maximus, miejsce dziś bardzo zwyczajne, które w starożytności pyszniło się wręcz niewyobrażalnym przepychem.

Potrzeba mocno rozbudzonej wyobraźni, by patrząc na dzisiejszą sylwetkę Circo Massimo, zobaczyć jak prezentowała się tysiąclecia temu.

Sama tylko arena, gdzie odbywały się słynne w całym antycznym świecie  wyścigi konne, posypana była drogocennymi kamieniami, a w jej centrum wybudowano wyspę, ozdobioną kolumnami, posągami, fontannami i dwiema świątyniami.

Wznosił się tam również pierwotnie obelisk, który dziś stoi na Placu św. Jana na Lateranie (Piazza di San Giovanni in Laterano).

Każdemu z organizowanych w Circo Massimo wyścigów przyglądał się zawsze miłościwie panujący imperator, bez którego obecności zmagania nie mogły się rozpocząć. Jak głosi jedna z legend, pewnego dnia Klaudiusz ociągał się z zakończeniem obiadu i zajęciem miejsca w swojej loży, co dość mocno opóźniało początek przedstawienia. Wraz z upływającym czasem, oczekujący widzowie zaczęli głośno wyrażać swoje niezadowolenie. Cesarz, który jednak nie skończył jeszcze  posiłku i chciał go kontynuować w świętym spokoju, wyrzucił przez okno swojej palatyńskiej rezydencji chusteczkę, na znak by mimo wszystko zacząć zawody. Mówi się, że to właśnie stąd pochodzi tradycja dzisiejszego rozpoczynania wyścigów od ruchu chorągiewki. Powiedzcie sami, i jak tu nie kochać Rzymu za takie historie? 🙂

2Komentarze

  1. kinowloskie_pl
    14 września 2017 at 10:30 pm
    Odpowiedz

    Faktycznie niesamowite i magiczne miejsce. Trafiłem tam przypadkiem nie wiedząc, co to jest dokładnie za miejsce. Teraz już wiem.

    • Kamila
      15 września 2017 at 7:30 am

      Tak, dziś niestety nie widać już antycznego splendoru tego miejsca. Ale przy odrobinie wyobraźni, można sobie odtworzyć poszczególne detale. Miłych dalszych odkryć. I w Rzymie i na moim blogu 🙂 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *