Blog posts

Port w Rzymie, gdzie wakacje trwają cały czas

Port w Rzymie, gdzie wakacje trwają cały czas

Lifestyle, Włochy, włoskość, podróże

„Wakacje to stan umysłu”, ilekroć czytam gdzieś to zdanie albo słyszę je, nawet po raz tysięczny, to i tak się uśmiecham. Tak po prostu, do siebie. Bo święcie wierzę, że odpowiedni stan ducha może wytworzyć krótki urlop każdego dnia. Gdziekolwiek. Moim ulubionym przydomowym „oknem na świat”, miejscem, w którym czuję się zawsze jakbym była na dalekich wakacjach, jest port w Rzymie. Wystarczy, że wybiorę się tutaj na krótki spacer, nawet na pół godziny: po pracy, przed pracą, i dzień od razu robi się inny. Totalnie wakacyjny.

Pokochałam Rzym widziany od strony morza od „pierwszego wejrzenia”. I właśnie w nadmorskie okolice stolicy Włoch najchętniej zaciągam odwiedzających mnie przyjaciół i znajomych. Wieczne Miasto ukazuje się wtedy zupełnie inne: mniej oczywiste, mniej znane, mniej tłoczne. A muskająca twarz bryza podczas przechadzki po portowym deptaku sprawia, że mijający się przechodnie mruczą z zadowoleniem, nie bacząc wcale, że to odgłos powszechnie akceptowany raczej u kotów. W tym miejscu i w tym momencie nie liczą się konwenanse. To inny Rzym: nie ten zabiegany, elegancki, pod krawatem, a raczej powolny, zrelaksowany, letniskowy. O każdej porze dnia i roku.

Port w Rzymie to miejsce-symbol. Nić łącząca antyk z teraźniejszością. Strategiczny dla starożytnych mieszkańców Wiecznego Miasta, dzisiaj pomimo tego, że odnowiony, to gra zdecydowanie drugie, jak nie i trzecie skrzypce.

O poranku w ciągu tygodnia jest tu zazwyczaj pusto. Dla mnie to atut, dlatego właśnie w tych momentach bywam tu najchętniej. Przysłuchuję się wtedy opowieściom „jaaaaką” kto złowił rybę, bo to moment, gdy wracają łodziami amatorzy kuchni „złów sobie sam”. Doskonale jest przyjść tu też nieco później, na obiad, ale nie w weekend, bo wtedy trudniej o stolik. Za to od poniedziałku do piątku jest w czym wybierać. Miejscówki z widokiem na żaglówki i jachty znajdą się dla wszystkich. W mniej i w bardziej wyrafinowanych lokalach. Ale też w lodziarniach, pizzeriach i kawiarniach. Co kto lubi.

O nadmorskiej części Rzymu nie piszą jakoś specjalnie przewodniki, ja jednak zawsze zachęcam do przechadzki w te strony. Można tu złapać ten czasami bardzo potrzebny dystans do Wiecznego Miasta. By zrozumieć je i pokochać jeszcze bardziej. Wprawdzie jest tu nadal ekskluzywnie (wszak to Rzym), ale zarazem też i swojsko. Tak jak tylko potrafi połączyć te dwa światy rzymska rzeczywistość Ot, i na jachtach trzeba od czasu do czasu zrobić porządne pranie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *