Blog posts

Wycieczka do Toskanii off road: prowincja Grosseto

Wycieczka do Toskanii off road: prowincja Grosseto

Slow & Eko, Włochy

Spokojna toskańska prowincja Grosseto jest jak powiew przeszłości. Widoki niczym z pocztówki vintage, prezentują się tu zupełnie inaczej niż w „światowej” części regionu – idealnym pod każdym względem Chianti. Tutaj, to taki trochę „inny świat”: miejsce magiczne, w wielu przypadkach wciąż jeszcze dzikie, dziewicze, z sennym pejzażem malowniczych tufowych miasteczek. To wycieczka do Toskanii off road.

Kościół św. Jerzego w Montemerano
Przystanek 1 – Montemerano, gdzie zatrzymał się czas

Montemerano – zbudowane wieki temu z charakterystycznego toskańskiego kamienia, i tak zresztą do dziś prezentujące się zabłąkanemu tu przybyszowi – to naoczne świadectwo architektury średniowiecza. Z tym tylko wyjątkiem, że budynki niewielkich domostw są zadbane w najmniejszych szczegółach. Większość maleńkich ganków zdobi bujna roślinność, a w oknach pobłyskują śnieżnobiałe koronkowe firanki. Spacerując wśród wąskich uliczek i schylając się by przejść pod malowniczymi łukami na pewno nie będziemy przeciskać się w tłumie. Może się nawet zdarzyć, że nie spotkamy innych przechodniów.

Montemerano leży na wzgórzu, stąd też z tarasu widokowego tuż obok placu Kościelnego (Piazza della Chiesa), rozciąga się czarująca panorama toskańskiej przyrody, z jej liczącymi setki lat gajami oliwnymi. Miejscowość zamyka gruby pierścień średniowiecznych murów, ponad którymi wznoszą się zróżnicowane w swoich formach wieże. Raz po raz wyłaniają się zza nich najstarsze kamienice, które pamiętają jeszcze osławione walki o wpływy, toczone tu przez możne toskańskie rody.

W zupełnie inną rzeczywistość przeniesie przechodnia miejscowy kościół św. Jerzego (Chiesa di San Giorgio). Jego wnętrze skrywa renesansowe freski i różnego rodzaju dekoracje. Jest tam też pewien osobliwy obraz z połowy XV w., w którego prawym dolnym rogu wycięto precyzyjny otwór. Mówi się, że dziura miała służyć do przemieszczania się kotu jednego z księży, gdyż obraz zastępował przez pewien czas drzwi do spiżarni. Zadaniem kota było natomiast przeganianie z tego miejsca zbyt natrętnych szczurów i musiał mieć ku temu absolutną swobodę ruchu.

Główny plac w Sovanie
Przystanek 2 – miniaturowa Sovana o baśniowej architekturze

Tylko 40 minut drogi samochodem dzieli Montemerano od mikroskopijnej Sovany, w której mieszka obecnie niewiele ponad 100 osób. Mijając po drodze tablicę z napisem Sovana, nie widać jeszcze miejscowości. Jest tylko dość ostry zakręt we właściwym stylu toskańskim i obowiązkowy parking dla wszystkich zmotoryzowanych. Dalej idzie się już pieszo pod przejściem w średniowiecznych miejskich murach i zaraz potem czuje się prawdopodobnie to, co musiała poczuć również Alicja znajdując się nagle po drugiej stronie lustra. Tylko, że tym razem to jest nasza wycieczka do Toskanii off road.

Sovana też wydaje się być niczym zaklęty świat, który jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki pozostał taki sam jak przed wiekami. Świadczy o tym zarówno tutejsza iście baśniowa architektura, jak i towarzysząca jej niebywała cisza, w którą można wsłuchiwać się bez końca. Na poznanie miejscowości wystarczy godzina: z jednej strony zamyka ją romańska katedra z XI stulecia, z drugiej natomiast, ruiny wzniesionej ok. tysięcznego roku twierdzy Rocca Aldobrandesca.

Dzisiejsza miejscowość, przez którą prowadzi tak naprawdę tylko jedna główna ulica (Via del Duomo), była kiedyś ważnym centrum handlowym i mieszkalnym. W XI w. urodził się tutaj Hildebrand, późniejszy papież Grzegorz VII – domostwa, w którym zamieszkiwał należy szukać przy Via di Mezzo (dziś mieści się tam Museo di Malacologia Terrestre). Papież zasłynął przede wszystkim z powodu głośnego sporu o inwestyturę z władcą Niemiec Henrykiem IV; wyszedł z niego zwycięsko podczas pamiętnego spotkania w Canossie w 1077 r.). Smakoszom wina nie umknie lokalna propozycja – czerwone Sovana Doc.

Widok na kamienice w centrum Sorano
Przystanek 3 – Sorano wyżłobione w tufowej skale

Kolejne 20 minut samochodem i z Sovany przeniesiemy się do Sorano. Miasteczka wyżłobionego w skale tufowej, którego domy tworzą kuriozalną jedność z otaczającą miejscowość przyrodą. Sorano zachwyca prostotą i kolorami ziemi; na próżno szukać tu wypełnionych kolorowymi kwiatami ogródków i równiutko przyciętej trawy. Idąc wzdłuż Via Roma natrafimy za to na sklep – pracownię, w którym jedna z mieszkanek miejscowości wyrabia na drutach swetry, często siedząc u progu drzwi wejściowych i obserwując nielicznych przechodniów.

Przy tej samej ulicy jest też restauracja – Locanda dell’Arco, gdzie zbliżająca się do osiemdziesięciu lat signora podając do stołu, opowiada historie zawieszonych na ścianach fotografii. Wskazując na czarno-białe zdjęcie z 1941 r., które przedstawia przyjęcie weselne w Turynie – wspomina z błyskiem w oku – „Panną młodą jest moja siostra. Była o siedemnaście lat ode mnie starsza. Ja jestem tutaj, w tej białej sukience, miałam tylko trzy lata. Musiałam być niespodzianką dla moich rodziców, bo rodzeństwo było dużo starsze. Pasowałam do nich jak kapusta na podwieczorek” – kończy opowieść typowym włoskim powiedzeniem.

Nie ma co do tego wątpliwości, historie każdego miejsca tworzą ludzie. Warto je odkrywać, a wycieczka do Toskanii off road jest idealną ku temu okazją.

Fragmenty tego posta pojawiły się też w części Inspirator: wycieczki w Przewodniku praktycznym – Włochy, wyd. Pascal, 2017, którego jestem współautorką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *