Blog posts

Zaczynam moje włoskie podróże Anno Domini 2017

Zaczynam moje włoskie podróże Anno Domini 2017

Lifestyle, Slow & Eko, Włochy

Patrząc wstecz na 2016 rok powiedziałabym, że mottem przewodnim mojej codzienności, a także kolejnych włoskich podróży, stał się cytat z Kubusia Puchatka: „Dokąd tak pędzisz, stojąc?”. Zdanie to zapadło mi mocno w pamięć i z czasem zamieszkało na tablicy korkowej nad biurkiem, przy którym realizuję większość moich blogowych i przewodnikowych projektów. Chwilami miałam nawet wrażenie, że to raczej to motto wybrało mnie, niż odwotnie; fakt jest taki, że zdecydowanie zmieniło ono moje włoskie podróże. I też, przynajmniej trochę, codzienność.

Włochy to idealne miejsce do refleksji, o czym wiadomo zresztą nie od dziś, stąd też mądre „puchatkowe” słowa pobrzmiewały mi w uszach w najróżniejszych miejscach Włoch. I z czasem skłoniły do podsumowań.

Przede wszystkim po co mi ten pośpiech?

To pytanie postawiłam sobie jako pierwsze. I jakkolwiek nie szukałabym rozsądnych odpowiedzi, wciąż okazywało się, że po nic. Oczywiście nie będę tu udawać, że codzienność w Rzymie, szczególnie pracująca i z dłuższymi dojazdami do biura, to akurat idealny przykład slow life. No ale skoro nie mogę wciąż jeszcze spowolnić na co dzień, to przynajmniej w czasie moich włoskich wyjazdów redukuję bieg z czwórki na dwójkę, a chętnie też i na jedynkę. I napawam się autentycznością Włoch: nowymi smakami poznawanymi w kolejnych zakątkach, do których zaglądam; pejzażami, które odkrywają przede mną boczne drogi, z dala od autostradowych oznakowań; rozmowami z nieznajomymi, którzy ciekawi przybysza, dzielą się historią miejsc, od wieków oferujących gościnę przyjezdnym.

Nie mniej ważne jest też, oczywiście, dokąd zmierzam

Ubiegły rok obfitował u mnie w projekty wydawnicze, zakończone wraz z zamkniętym właśnie 2016 r. Jeden z owoców – nowy przewodnik wydawnictwa Pascal po Włoszech, już drugi (po pierwszym, o Rzymie), będę mogła zaprezentować Wam pewnie niebawem i przyznam, że nie mogę się tego doczekać! To jednak coś, co już stworzyłam, ale, oczywiście, nie brak u mnie kolejnych wyzwań, które podejmę w Nowym Roku. A wśród nich projekty gloryfikujące powolne życie i zwiedzanie Włoch, do którego zachęcam również w moim przewodniku „Wenecja. Po drugiej stronie lustra” (do kupienia tutaj: warto! :)). Więcej szczegółów na temat nowego projektu powolnej „terapii” włoskością opublikuję już niebawem 🙂

Inspirując się powolnymi Włochami

Wśród otrzymanych „blogowych” życzeń noworocznych (za wszystkie ogromnie dziękuję!), zapamiętałam szczególnie te: „by Włochy inspirowały też cały 2017 r.”. W moim przypadku nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. I wiem też, że za każdym razem będę odkrywać jakąś wciąż jeszcze nieznaną mi cząstkę Włoch. Bo ten kraj uczy mnie czegoś każdego dnia, oczywiście jeśli tylko chcę się w tą płynącą zewsząd naukę wsłuchać 🙂 W ten sposób np. w ubiegłym roku odkryłam piękno mniej znanych miejsc, takiej prawdziwej Italii off road, zupełnie nieturystycznej, o której opowiadałam w ostatnich miesiącach coraz częściej i czego będę się trzymać również w 2017 r.

Obierając motywujące cele…

No właśnie – cele na rozpoczęty dzisiaj rok. Macie je już szczegółowo wyznaczone? Ja tak! Pewnie nie raz podzielę się nimi w moich kolejnych postach. Teraz jednak, nie tyle chciałam rozwijać ten temat, co napisać, że szczerze wierzę w zasadność obierania takich celów – oczywiście nie dla samego wyboru, co dla przygotowania sposobów i czasu ich realizacji. W pierwszym dniu 2017 r. powiem Wam, o czym jeszcze postanowiłam zdecydować w tym roku. Zainspirowała mnie do tego moja imienniczka Kamila z bloga Ikimasa, do którego bardzo lubię zaglądać. W ostatnim newsletterze Starego Roku Kamila pisała o wyborze jednego słowa, które będzie symbolizować rozpoczęty rok – stając się  swoistym motywem przewodnim działań w nadchodzących 12 miesiącach. Tym, którzy postawią na słowo „Włochy” – życzę jak najpełniejszego poznawania i smakowania Italii, również za pośrednictwem mojej Autostrady Słońca 🙂

Buon Anno 2017!

Zamykając ten tekst w języku Dantego i Petrarki, przytoczę też inspirujący cytat, który wyłowiłam kilka chwil temu na facebooku:

„Dziś jesteś na pierwszej pustej stronie swojej 365 – stronicowej książki. Napisz ją jak najlepiej”. Oczywiście niech to będzie bardzo włoska książka 🙂

 

Fot. Agriturismo San’t Egle w noworocznej aurze (Sorano, Toskania)

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *