Blog posts

Apulia poza sezonem

Apulia poza sezonem

Slow & Eko, Włochy, włoskość, podróże
Apulia poza sezonem przenosi zabłąkanego tam w tym okresie wędrowca wstecz o jakieś pół wieku. Kto chciałby nie tyle poznać ją w jesiennej lub zimowej aurze przez przypadek, ale raczej świadomie zakosztować jej mniej turystycznego smaku, na pewno się nie zawiedzie.

Słońce w południowych godzinach jest nadal bardzo ciepłe i rozgrzewa przyjemnie, gdy popija się kawę w barowym ogródku przy głównym placu jakiejkolwiek apulijskiej miejscowości. Wokół natrafimy zapewne jedynie na nielicznych miejscowych, przede wszystkim mężczyzn w mocno już podeszłym wieku, którzy rozgrywają jakąś zaległą partyjkę popularnego karcianego burraco. Chwilami ma się wrażenie, że trafiło się na plan włoskiego filmu sprzed lat: dopracowana do perfekcji scenografia już czeka na przygotowujących się aktorów. Tylko, że można przesiedzieć tak parę godzin, a tłumy (statystów czy turystów) i tak nie nadejdą. Co za rozkosz, wówczas, poznawać koloryt tych miejsc poniekąd w samotności, przyglądając się bez pośpiechu architekturze i zabytkom.

massafra-2
Jedna z uliczek w centrum Massafry
Massafra – to jedno z moich ulubionych białych miasteczek Apulii: mijam je zawsze zjeżdżając z autostrady w Tarencie. Widok z drogi jest ujmujący: skupisko wyłącznie białych kamieniczek, które przywodzą na myśl odległe arabskie wioski. W historycznym centrum jest jeszcze bardziej egzotycznie – białe domy z kolorowymi drzwiami i okiennicami, rozwieszone za oknami pranie suszące się w ciepłym słońcu, a wokół zupełnie opustoszałe ulice. W ten listopadowy poranek, przy prawie bezchmurnym błękitnym niebie, nie chciałam być w żadnym innym miejscu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *