Blog posts

Jezioro Trazymeńskie – na włóczegę bez celu

Jezioro Trazymeńskie – na włóczegę bez celu

Slow & Eko, Włochy, włoskość, podróże

Z ostatnim pobytem nad Jeziorem Trazymeńskim (Lago Trasimeno) kojarzy mi się nieodzownie wiekowa już w sumie piosenka „Remedium”, w wykonaniu Maryli Rodowicz. Tytuł może jeszcze nie wszystkim coś mówi, ale już jej słynne słowa „Wsiąść do pociągu byle jakiego…”, na pewno tak. Uznany za prawdziwy hymn wagabundów, utwór wpisał się doskonale w moją wycieczkę bez celu wokół tego przepięknego jeziora w Umbrii.

Trasa wzdłuż Lago Trasimeno pozwala odkryć bardzo urokliwe zakątki
Wprawdzie pociąg zamieniłam na cztery kółka, ale reszta  była już identyczna… Też postanowiłam, chociaż na krótką chwilę, „uciec (…) od przyjaciół, wrogów, rachunków, telefonów…” I tak oto, wszystko było tego dnia po prostu przypadkowe: wybór drogi oraz miejsc w których się zatrzymywałam, odkrycia kolejnych przydrożnych kapliczek.
Niektóre plaże nad jeziorem pozostają dzikie również dzisiaj
Jezioro Trazymeńskie jest czwartym pod względem wielkości na Półwyspie Apenińskim. Rozciąga się ono na powierzchni blisko 130 km kw. Równocześnie jest dosyć płytkie, jego maksymalna głębokość to ok. 6 m. Ze względu na swoją charakterystykę, jest bardzo popularnym miejscem wypoczynku i kąpieli w regionie.
Opuszczone miejscowości nadają Umbrii szczególny charakter
Niektóre z położonych przy jeziorze miejscowości są bardzo turystyczne, inne – mniej znane – zachowały lokalny koloryt. Co ciekawe, w okolicach można też napotkać zupełnie opuszczone osady, w których nikt już od lat nie mieszka. Mówią one wiele o historii tych okolic. A jest ona niezwykle bogata, bo nad Jeziorem Trazymeńskim odbyła się już w 217 r. p.n.e. jedna z większych bitew drugiej wojny punickiej, zakończona spektakularnym zwycięstwem Hannibala.

4Komentarze

  1. To musiała być wspaniała wyprawa 🙂 A ten post jest dla mnie jak powrót do przeszłości! 🙂 Uwielbiam Lago Trasimeno, bardzo polecam też wyspy na jeziorze. Na największej z nich, wyspie Polvese, pracowałam kiedyś jako wolontariuszka – wieczorny widok z wyspy na jezioro i położone wzdłuż jego brzegów miasteczka jest po prostu niesamowity!

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Mażena
    16 maja 2013 at 5:45 pm
    Odpowiedz

    Niesamowite tak uciec od uczęszczanych szlaków. Jestem też zwolenniczką takiego zwiedzania, zresztą do obiektów historycznych zawsze prowadzą drogowskazy. A takie odkrywanie jest najwspanialszą przygodą 🙂

  3. Blanka
    16 maja 2013 at 8:05 pm
    Odpowiedz

    Witam serdecznie! I to rzeczywiście była wspaniała wyprawa… Wyspy też polecam: pisałam już o nich jakiś czas temu. Piękne! I cieszę się że przywołałam tym postem miłe wspomnienia 🙂

  4. Blanka
    16 maja 2013 at 8:06 pm
    Odpowiedz

    Zawsze polecam podróżniczą samodzielność… Nigdy nie wiadomo gdzie nas zaprowadzi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *